przekartkowane

Dzieło

In Uncategorized on 18 lutego 2014 at 12:15

To jest zdecydowanie Dzieło. Jedno wielkie dzieło, choć składające się z wielu tomów. Ma ono rzesze fanów na całym świecie, jest ekranizowane, cytowane, omawiane, nagradzane. I wcale nie jest to coś Super-Mądrego-Z-Górnej-Półki. To literatura popularna, ale też mądra, zmuszająca do myślenia. I ciekawa. Mi poznanie Wallandera zajęło ponad rok. Nie dlatego, że było tego dużo. Bo wciąga to tak, że dwa weekendy i byłoby z głowy. Tylko, że lepiej jest to smakować.

Kluczem do sukcesu zdają się być trzy rzeczy.

Po pierwsze: fabuła. Jest ona zawsze ciekawa, intrygująca oraz na wskroś realistyczna. Pod tym względem klasyczny kryminał, gdzie „klasyczny” znaczy „najlepszy z możliwych”.

Po drugie: bohater. Kurt Wallander jest człowiekiem. Ma wady. Ale też z nimi walczy. I upada. I niekiedy się poddaje. Mnóstwo jest wszak bohaterów ułomnych, jednak niemal zawsze mają oni w sobie ten błysk, iskierkę, mikrogram przeważający szalę. Wallander tego nie ma. Mimo, że nie sposób się z nim nie identyfikować, to gdy pomyśleć na spokojnie: nie wiadomo czy jest on w końcu dobry czy zły. Jak każdy z nas – co może i cieszyć i wprawić w trwogę. Sam autor mówi tak:

Jedną ze szczególnych cech Wallandera jest to, że stale się zmienia. W ten sposób różni się od wielu tzw. bohaterów, którzy są identyczni na pierwszej i na tysięcznej stronie książki. Ja takich książek nie lubię. Interesują mnie osoby, które się zmieniają. Nikt z nas nie będzie jutro taki sam.

(Żródło: http://wyborcza.pl/1,76842,2789194.html. Polecam całość rozmowy.)

p1

I po trzecie: manifesty. Mankell w każdym tomie przedstawia nie tylko historię, ale też problem współczesnej Szwecji, Europy, Świata. Bywa przy tym moralizatorski, bywa zbyt nachalny, ale można mu to wybaczyć. Bo i te problemy są prawdziwe i nawet jak nie zgadzamy się z tezą, to przecież jest to głos w dyskusji. A zdarzają się nierzadko perełki, że Mankell – ustami bohaterów – pięknie dyskutuje sam ze sobą.

p2

No i w końcu atmosfera. Każda pojedyncza historia, ale i całość, są niezwykle mięsiste, bogate w emocje, niemal gęste od nich. A jednocześnie akcja (dynamiczna!) prowadzona jest dziwnie bez pośpiechu. Spokojnie, metodycznie, bez fajerwerków – za to wywołując ciary na plecach.

p3

Cykl o Wallanderze to z pewnością fenomen. Oczywiście zdarzają się tomy lepsze (jak „Zapora” czy „Psy z Rygi”) i gorsze („Ręka”), nudniejsze i ciekawsze, bardziej zawiłe i nieco zbyt pretensjonalne. Ale jak ktoś nie będzie wybierał, a po kolei i spokojnie pozna świat tych powieści, pozna jedną wielką historię składającą się z tych mniejszych – to zrozumie. To jest zdecydowanie warte dziesiątek wieczorów, zarwanych nocy, kartkowanych w tę i z powrotem rozdziałów – po to by każdą historię zrozumieć, przeżyć, przetrawić. Warto wejść w ten świat.

p4

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s