przekartkowane

(nie tak bardzo) Obca Planeta

In Uncategorized on 15 grudnia 2013 at 16:16

Kolejny poradnik, gdzie to odkrywa się odkryte, wyważa drzwi już dawno wyważone oraz wygłasza oczywiste oczywistości? A może kolejny zestaw utyskiwań na nie-wiadomo-co i nie-wiadomo-dlaczego napisany przez kogoś, kto-wie-wszystko nie-wiadomo-skąd? Rzeczywiście, podobne wrażenia można mieć na pierwszy rzut oka. Jednak mnie coś tknęło i postanowiłem autorowi zaufać.

planeta-korporacja-b-iext23229842Zaufałem przede wszystkim dlatego, że nie jest to dwudziestokilkulatek, który rynek pracy zna z opowieści rodziców, przejrzanej dwa razy w życiu Wyborczej i podpisanej umowy-zlecenia na 150 zł. Nie jest to też podstarzały nieudacznik, który stwierdził że skoro nic w życiu nie osiągnął, to na pewno nie jest jego wina, a wszystkiego w okół.

Maciej Balcerzak to stara wyga, która z niejednego pieca chleb jadła, swoje wie i korzysta z tego w dość skuteczny sposób, co widać chociażby po jego karierze.

„Planeta Korporacja” zawiera oczywiście z sobie solidną dawkę psychologii dla ubogich, wszak musi. Jednak nie w tym rzecz. Balcerzak wnosi świeżość to tego nieco skostniałego już tematu. Stara się być obiektywny w ocenie i zdecydowanie mu to wychodzi. Nie ma się zresztą co dziwić – wie o czym pisze. Bo pisze o własnych doświadczeniach.

I tu dochodzimy do sedna. Pozycja jest fenomenalna, bo wszystko jest nazwane! Nie ma „firmy z Warszawy”, „oddziału w większym mieście”, „prezesów X” ani „imion celowo zmienionych”. Są nazwy, nazwiska, daty, sytuacje – i to nie tylko przy fragmentach laurkowatych. Dodaje to tekstowi niesamowitej wręcz autentyczności i sprawia, że autorowi wierzymy w to co pisze. Ani jedno słowo nie zalatuje tu legendą miejską.

No i to, o czym wspomniałem wcześniej – obiektywizm. Nie jest to pean na cześć wielkich korporacji. Nie jest to też utyskiwanie na wyzysk z pozycji kogoś, kto wymyśla sobie ideologię na rzecz usprawiedliwiania własnych problemów. Jest krótko i rzeczowo – poświęcasz to na rzecz tego, dostajesz tamto z zamian za coś innego. Są plusy i minusy, bez ocen. Nikt tu nie aspiruje do miana największego filozofa od czasów Platona. Raczej podsuwa co nieco, aby to czytelnik sobie pofilozofował.

Czy zatem książka coś odkrywa? Niekoniecznie. Pod względem faktograficznym nie ma tu niczego, czego nie wie nikt z chociaż minimalnym doświadczeniem, szczyptą inteligencji i kilkoma szarymi komórkami między uszami. Jest jednak coś innego – jest autentyczność. Autentyczność, wiedza, odwaga i doświadczenie, które sprawiają, że po przeczytaniu książki czujemy się jak po spotkaniu z kimś mądrym; mądrzejszym od nas. Nawet jeżeli powiedział nam tylko, że 2+2=4.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s