przekartkowane

Just one more thing…

In Uncategorized on 18 listopada 2013 at 00:01

No i mamy trylogię. Zachwycałem się [geim], wytrzeszczałem gały przy [buzz], musiała więc nadejść i pora na [bubble]. Trzecia część – może niezbyt ambitnej, ale diabelsko ciekawej – trylogii. Warto? Albo inaczej – czy warto przeczytać czy może tylko przemęczyć, żeby się w końcu dowiedzieć „o co tu, kurde, chodzi”?

anders-de-la-motte-bubble-cover-okladkaZacznę od wad. Otóż gał wytrzeszczać już nie będziemy, nowatorskość też już się rozmyła. Pozostaje zwykła sensacyjka – całe szczęście, że całkiem dobra.

Zakładam jednak, że nikt nie sięga po [bubble], bez wcześniejszego zaznajomienia się z początkiem historii. No i tutaj zaczyna się zabawa.

Jak to w opowieściach wszelkiej maści bywa – na koniec czekamy na wyjaśnienie tego, co się zagmatwało na początku. I owszem, wszystko powolutku się zaczyna składać, autor już raczej nie wpuszcza nas w nowe maliny. Klasyczne zakończenie. Co jednak cieszy, nie mamy wyjaśnionego tutaj wszystkiego. Są wątki – nawet bardzo ważne – które pozostają w zawieszeniu. I dobrze.

O fabule rozpisywać się nie ma co, służy ona raczej tylko klasycznej odpowiedzi na pytanie „kto zabił?”. Że ogrodnik to jasne, jednak co po drodze? Formalnie – dobra sensacja. I właśnie ten dryf z thrillera, może horroru, w stronę klasyki „co mi zrobisz jak mnie złapiesz” czyni dwie rzeczy: [bubble] jako powieść – zwykła, może nawet miałka; jako zakończenie świetnej trylogii – tak samo genialna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s