przekartkowane

Dwie strony Grishama

In Uncategorized on 22 września 2012 at 11:32

John Grisham jest z pewnością swoistym fenomenem współczesnej literatury. Z jednej strony uwielbiany, określany jako niesamowity pisarz zawierający w swoich książkach mnóstwo prawd i walczący z brakiem moralności współczesnego świata. Z drugiej zaś – niekiedy sprawiający wrażenie zwykłego rzemieślnika. Fakt jest jeden – jego pozycje (z nielicznymi wyjątkami) są po prostu dobre. Dzisiaj na warsztat idzie świeża „Kancelaria” i trochę mnie świeży „Powrót do Ford County”. Pozycje z pozoru diametralnie różne, jednak łączy je jedno – odbiegają od typowej prawniczej sztampy.

Zacznijmy od nowinki. „Kancelaria” jest przesympatyczną i przesyconą humorem opowieścią o małej kancelarii prawniczej. Tak małej, tak niszowej i nieudolnej, że jej właściciele częściej bywają w sądzie jako pozwani niż jako pozywający. Grisham ujawnia tu swój humor, choć daleko tej książki do typowej satyry. Ona raczej bywa zabawna niż taka jest. Ta mała kancelaryjka dziwnym zbiegiem okoliczności zatrudnia w swoich szeregach młodego prawnika z wielkiej korporacji. Już to zderzenie dwóch kultur jest przyczynkiem do wielu nieporozumień. Dalej zaczyna się „ostra jazda”, bo lokalny „butik” (jak sami swoją kancelarię nazywają właściciele) wkracza na sale sądowe z wielkim, międzystanowym pozwem. No i się zaczyna.

Jednak to nie fabuła jest mocną stroną powieści. Ba, można powiedzieć, że fabuły tu raczej nie ma. Pod tym względem jest to zwykła opowieść, jakich wiele. Nic specjalnego. Brak tu także spektakularnych zwrotów akcji, suspensu i tym podobnych efektów specjalnych. Urzeka za to ów humor, niewydumany sposób pisania, lekkie i z uśmiechem podejście do świata prawniczego. Ładna i dobra odskocznia od ciężkiego, grishamowego kalibru. Warto sięgnąć – w końcu niewyszukany humor zawsze jest w cenie.

Druga pozycja – „Powrót do Ford County” – w ogóle nie jest thrillerem prawniczym. Co więcej, nie jest niczym prawniczym. Jest to zbiór 7 średniej długości opowiadań. Opowiadań różnych: śmiesznych, strasznych, fantazyjnych. Cały przekrój. Czyta się dobrze, bywa że skłaniają do refleksji. I znowu – z jednej strony zwykła obyczajówka, ale z drugiej – po prostu dobra rzecz. No i z całkiem ciekawą okładką.

Celem tej notki jest w zasadzie jedno – i to wcale nie namawianie do sięgnięcia po obie pozycje. Polecam po prostu szukanie u autorów tytułów, które odbiegają od ich „znaków firmowych”. Bo można dać się pozytywnie zaskoczyć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s