przekartkowane

Przedobrzyli

In Uncategorized on 30 stycznia 2012 at 00:01

O „Szmince„, pierwszej części kryminalnej serii „Sz„, pisałem z pasją. Urzekła mnie konwencja klasycznego, brutalnego i bezkompromisowego kryminału. Dlatego też sięgnąłem po „Szelki”, jednak po przeczytaniu odłożyłem z niesmakiem. Dlaczego?

To, co urzekało w „Szmince„, w „Szelkach” drażni niesamowicie. Mowa o brutalności i dosłowności. Druga część jest mniej kryminałem, a bardziej opowieścią obyczajową. Wprawdzie kontynuowany jest wątek kryminalny z pierwszej części, jednak tutaj bardziej poznajemy psychikę bohaterów i ich życie prywatne. A w tym kontekście obrazoburstwo jest po prostu nieprzystające.

Sama konstrukcja fabularna jest ciekawa, mamy trochę zabawy z motywami, jest kilka smaczków interpretacyjnych. Ale dosłowność razi, zamiast przyciągać.

Okazuje się zatem, że każdy gatunek ma swoje prawa. To co w kryminale sprawdza się świetnie, gdzie indziej kuleje. I niestety „Szelki” są przykładem tytułu, gdzie autorzy zmienili sedno opowieści nie dostosowując formy wyrazu. Szkoda…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s