przekartkowane

Polemizuję

In Uncategorized on 14 stycznia 2012 at 14:32

W trakcie szukania w sieci informacji o komiksowych zapowiedziach trafiłem na felieton Artura Szrejtera „Ile jest fantasy w SF?„. Otworzyłem najpierw oczy ze zdumienia, przeczytałem, później mnie siekło. Najkrócej rzecz ujmując, autor twierdzi, że jedyną różnicą między gatunkami jest sposób przedstawienia niezwykłych zjawisk. W jednym wypadku magia, w innym – nauka.

Nie będę tutaj specjalnie pastwił się nad tekstem. Łatwo jest mi wyobrazić sobie, jaki jest cel takiej, a nie innej argumentacji. Wiem też, co autor miał na myśli. Jednak mieszanie fantasy (absolutnie dla mnie niestrawnego) z science-fiction (absolutnie uwielbianym) wymaga małego naprostowania.

Jedną z najlapidarniejszych i najtrafniejszych jednocześnie definicji różnicy między tymi gatunkami przedstawił Arthur C. Clarke:

Fantastyka naukowa jest tym, co nie może się wydarzyć – na szczęście; fantasy jest tym, co nie może się realnie wydarzyć – niestety.

Tu mamy zatem pierwszą różnicę. I jest to różnica nie tylko związana z przewidywaniem lub nie przyszłości. Tak naprawdę sięgamy tutaj dużo głębiej – w filozofię dzieła. Fantasy jest w tym wypadku ziszczeniem marzeń, science-fiction: przestrogą. Można posunąć się i dalej. Fantasy pełni w dużo większym stopniu funkcję li tylko rozrywkową, podczas gdy s-f każe nam zastanowić się nad tym dokąd zmierza postęp, gdzie jest granica rozwoju, jak będzie wyglądała ludzkość. Oczywiście nie będę deprecjonował tu jednego nurtu, jednak fantasy może mieć przesłanie o tyle, o ile może mieć je każde inne dzieło literackie. Fantastyka naukowa zaś jest przede wszystkim filozofią, ostrzeżeniem, dyskusją. Nie bez przyczyny książki naszego nieodżałowanego Lema były stosowane jako podręczniki.

Różnic jest oczywiście więcej. W uzasadnianiu zjawisk niezwykłych, w budowaniu fabuły (aczkolwiek tu dużo więcej zależy od pewnych naleciałości gatunkowych), w świecie przedstawionym… Ale nie o tym mowa, nie ma co się rozdrabniać. Najważniejszy jest fakt, że fantasy i s-f NIE SĄ tą samą opowieścią, ubraną tylko w inne szaty. To zupełnie inna literatura, na nieszczęście występująca w powszechnym rozumieniu blisko siebie…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s