przekartkowane

W oparach absurdu

In Uncategorized on 13 stycznia 2012 at 11:39

Dobra literatura absurdu jest zdecydowanie warta uwagi. Ciężko jest niestety o takową i „dobrą” jednocześnie. Autorzy albo przekraczają cienką granicę absurdu i absurdalnego bełkotu, albo z drugiej strony – piszą sztywno i asekuracyjnie. „Jaja sadzone zupełnie bez jaj” – cytując Lema. Niekiedy jednak – na szczęście – trafiamy na autora, która ma coś do powiedzenia i umie nadawać na specyficznych falach. O nich właśnie będzie poniżej.

Roland Topor – mistrz absurdu. Jego opowieści śmieszą, straszą, obrzydzają. Zaczytujemy się w nich po uszy, aż do momentu, gdy uświadomimy sobie, że to przecież nieprzyzwoite. I po kilku sekundach konsternacji wracamy do lektury. Autor, który jest brutalny do ostatniej kropki, ale tym nie razi. Wielki talent, ale i kunszt zarazem. Na obrazku – „Cztery róże dla Lucienne” z więcej niż charakterystyczną grafiką na okładce.

Bruno Jasieński – i inni futuryści. Bawili się słowem – w sposób nieograniczony, ale wcale nie nieprzemyślany. Umieli przekraczać granice, czynili to odważnie – ale poezja została. A raczej Poezja – bo dla mnie zdecydowanie nadaje się do pisania przez wielkie „P”. A Jasieński urzeka wyjątkowo przez „But w butonierce”. Sam tytuł – a jaki genialny. Takich absurdów nam trzeba!

Kuba Wicher – i jego „Souacz Park i klontfa alkajdy”. Pozycja tak charakterystyczna, że nie sposób jej opisać. Posłużę się zatem opisem wydawcy, który też niedoskonały, ale chociaż trochę pokazuje „o co biega”:

Pełna humoru powieść z pogranicza fantastyki i groteski, w której odnajdziemy wiele postaci znanych z życia politycznego i kulturalnego. Wicher nie bawi się w polityczną poprawność, na pewno jest to niegrzeczna proza, ale też jego bohaterowie to nie są grzeczni chłopcy.
W tle mamy sensacyjną fabułę, ale smaczkiem tej powieści są dialogi prowadzone przez młodych bohaterów, którzy nie stronią od wszelakich używek – błyskotliwe, zabawne, momentami szydercze, przesycone slangiem i cytatami z popularnych kolorowych magazynów czy piosenek disco polo i hip hopowych.
(…)
Mamy tu zatem i Talibów w Klewkach, i blokady dróg oraz wiece polityczne, wśród bohaterów pojawiają się zarówno były sekretarz NATO Javier Solana, jak i Pamela Anderson.

Ogółem – absolutny odlot. Książkę tę można kochać lub nienawidzić. Jak kocham.

Jeremy Clarkson – tutaj mnie absurdów w treści – bardziej ich obalanie. Clarkson jak mało kto celnie potrafi uchwycić to, co w świecie jest absolutnie nie do przyjęcia i jakby „z innej planety”. Absurdy te wychwytuje i rozprawia się z nimi w iście genialny sposób. A nawet jak z Clarksonem się nie zgodzić, to nie sposób odmówić mu humoru i ciętości języka. No i we wszystkich tomach „Świata według Clarksona”, „Doprowadzonym do szału” oraz „Wściekłym od urodzenia” (okładka obok) pokazuje swoje inne – dużo ciekawsze – oblicze, niż to z programów i tekstów motoryzacyjnych.

Reklamy
  1. […] bardziej jego literackiego wcielenia niżeli tego z TV – można było poczytać już wcześniej. Nic zatem dziwnego, że od jakiegoś czasu z niecierpliwością czekałem na kolejny tom jego […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s