przekartkowane

Poetycko o Morzu Czarnym

In Uncategorized on 12 stycznia 2012 at 19:32

Morze Czarne w powszechnym rozumieniu traktowane jest niezwykle niedobrze. Traktujemy je jako jakiś odległy akwen, nie mający nic wspólnego z nami – Europejczykami, naszą kulturą i cywilizacją. Morze Czarne leży gdzieś „w Azji albo innej Afryce”. Takie rozumienie jest nieuzasadnione tak geograficznie, jak i czysto historycznie. Tam bowiem, nad Pontus Euxinus – Morzem Gościnnym – ścierały się kultury i cywilizacje, które to pozwoliły na takie, a nie inne ukształtowanie naszej świadomości.

Historię, kulturę, ludzkie problemy, a nwet politykę najnowszą – to wszystko przybliży nam zbiór reportaży wydany przez Wydawnictwo Czarne. W „Odessie Transfer” znajdziemy teksty różnorodne – od pięknych literackich opisów, poprzez pisane twardym językiem wspomnienia nie do końca ułożonej młodzieży, aż po poezję. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że książka jest złożona z niepasujących do siebie strzępków, że każda z historii mówi o czym innym, a tytułowe Morze Czarne jest tylko pretekstem i to niezbyt wyszukanym. Jednak nic bardziej mylnego. Im głębiej wchodzimy w klimat reportaży – reportaży przesyconych zapachami, gwarem, kolorami – tym lepiej rozumiemy, że ta różnorodność jest właśnie tym, co łączy narody znad „Morza Gościnnego”.

I tu dochodzimy do największej zalety zbioru. Czytelnikowi odpowiednio przygotowanemu, pozwala on zanurzyć się w klimacie panującym na opisywanych terenach. Niemalże dotknąć można wszystkiego, co jest opisywane, poczuć zapachy, przejść się uliczkami miast czy nadmorską plażą. Przyczyną tego jest zapewne dobór autorów poszczególnych tekstów – ludzi z całego świata (również z Polski), czternastu uznanych literatów i reportażystów.

Z powyższego wynika jednak pewna ułomność tomu. Otóż nie jest on z pewnością szeroko rozumianą literaturą popularną. Zdecydowanie nie każdy czytelnik będzie ze zbioru zadowolony oraz nie zawsze jego lektura będzie czystą przyjemnością. Niektóre z reportaży pisane są niby strumień świadomości, inne dotykają z kolei zawiłych problemów politycznych i filozoficznych. Nie da się rozkoszować książką w sposób zupełnie beztroski. Potrzeba tutaj nieco samozaparcia i wysiłku intelektualnego – który jednak z pewnością się opłaci.

Podsumowując, warto sięgnąć po zbiór „Odessa transfer”. Pozwoli nam on nieco „odczarować” narody znad Morza Czarnego, pozwoli nam zrozumieć to, co do tej pory było dla nas egzotyczne. A czy takie być powinno? Za odpowiedź na to pytanie niech posłuży fragment reportażu Karla-Markusa Gaussa pt. „Nieustanna wędrówka”:

Gdzie bowiem indziej na świecie mogłoby istnieć Muzeum Sztuki Zachodnioeuropejskiej i Orientalnej? Na Zachodzie, zwłaszcza w krajach, które mają tradycje kolonialne i eksponaty do swoich muzeów zgromadziły dzięki rabunkowym wyprawom, liczne są „muzea sztuki orientalnej”. Na innych kontynentach, jak mniemam, jest też z pewnością wystarczająco dużo muzeów „sztuki zachodnioeuropejskiej”. Ale jedynie w Odessie Wschód jest równie blisko i równie daleko jak Zachód, jedynie tutaj można tak samo odnosić się do sztuki Wschodu, jak i Zachodu, wyłącznie w tym mieście Wschód i Zachód mogą być prezentowane jako coś równie swojskiego, jak i egzotycznego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s