przekartkowane

Czeskie zaskoczenie

In Uncategorized on 10 stycznia 2012 at 12:47

Dwutomowa „Wylęgarnia” Miroslava Žambocha ma już ponad dwa lata. Specjalnych rekordów czytelniczych nie pobiła – a szkoda. Bo wprawdzie dla niektórych jest to li tylko dobry kryminał, to ja uważam, że kiedyś jeszcze o tych tomach usłyszymy. Są to pozycje solidne – tylko i aż. Ale tylko takie mają szanse przetrwać lata.

babaNapisać recenzję takiej książki jak „Wylęgarnia” Miroslava Žambocha jest niezwykle trudno. Dlaczego? Ano dlatego, że pozycja ta zachwyca z jednej strony, a rozczarowuje z drugiej. I chyba oceniać trzeba ją także dwa razy.

Po pierwsze więc, „Wylęgarnia” jest niezwykle dynamiczną opowieścią łączącą kryminał, fantastykę (tutaj szereg smaczków dla miłośników chyba każdego podgatunku: fantasy, science-fiction, urban fantasy, cyberpunka…), sensację oraz szczyptę polityki. Zadowoleni będą zarówno miłośnicy wychodzenia poza schematy, jak i literaccy puryści – bowiem pierwiastek fantastyczny jest naprawdę nienachalny. Akcja jest dynamiczna i niezwykle wciągająca – słusznie napisano na okładce polskiego wydania, że bohaterka to „Bond w spódnicy”.

Po drugie jednak, można by stwierdzić, że pozycja ta jest słaba. Dlaczego niby, skoro przed chwilą zachwycałem się fabułą? Otóż, jest to pozycja – nazwijmy to roboczo – literacko przekombinowana. Narracja podzielona jest na dwa wątki: pisany w pierwszej osobie liczby pojedynczej wątek głównej bohaterki oraz pisany w osobie trzeciej – wątek policjanta. Jest to z pewnością posunięcie nowatorskie, jednak jak się okazuje – niezbyt trafione. Czytelnik męczy się przeskakując co rozdział czy dwa na inny styl narracji, łatwo gubi wątki i musi czytać książkę niezwykle uważnie. Osobiście uważam to za wadę, bynajmniej w odniesieniu do literatury czysto rozrywkowej. Poprawie sytuacji nie sprzyja mnogość bohaterów, chociaż to akurat można zrozumieć.

Jaka jest zatem „Wylęgarnia”? Gdybym miał zdecydować jednoznacznie, to chyba jednak dobra. A nawet bardzo dobra. Moje wahanie zostało nieco złagodzone dwoma kwestiami. Zakończenie – absolutny strzał w dziesiątkę, totalne przewrócenie klimatu i domysłów czytelnika co do istoty fabuły. Zdradzać o co chodzi oczywiście nię będę, ale ostatni rozdział wart jest przebrnięcia przez całą książkę. A druga kwestia? Otóż kończąc książkę i widząc napis „Koniec tomu pierwszego” poczułem niezwykłą chęć przeczytania tomu następnego. I niewątpliwie to zrobię.

chlopDruga część „Wylęgarni” Miroslava Žambocha zaskakuje nie mniej niż pierwsza. Ba, okazuje się, że „Śmierć zrodzona w Pradze” była jedynie skromnym preludium do „właściwej” historii.

Marika Zahaňská wraz ze swoimi kompanami robią na 400 stronach powieści więcej aniżeli Bond w całej swojej historii. A to kogoś śledzą, a to walczą z wrogami, a to odkrywają tajniki współczesnej fizyki, która okazuje się wcale nie tak oczywista. Akcja toczy się wartko, niemalże pędzi i trzeba być naprawdę czujnym czytelnikiem, aby nadążyć za narracją. Nie odbiera to jednak przyjemności czytania – a wręcz przeciwnie.

Žamboch wreszcie postawił na fantastykę. Tak jak w pierwszej części była ona raptem ledwo dostrzegalna, sygnalizowała jedynie swoją obecność, tak tutaj już nikt z niczym się nie kryje. Jest krwawo, magicznie i nowocześnie. Fani science-fiction i urban fantasy nie poczują się zawiedzeni. Smaczku całej historii dodają świetne ilustracje autorstwa Filipa Myszkowskiego.

Jedyne co się rzuca w oczy na niekorzyść – całej już historii – to nierówność obu tomów. Pierwszy był sensacją z domieszką fantastyki, drugi natomiast to czysty literacki surrealizm ubrany w konwencje kryminału. Oczywiście ma to swoje dobre strony, ale nietrudno wyobrazić sobie fana pierwszej części zawiedzionego drugą i na odwrót.

Dwutomowy cykl „Wylęgarnia” z pewnością wnosi świeży powiew do nieco skostniałej literatury fantastycznej. Autor nie boi się eksperymentów literackich i najwyraźniej wychodzi mu to na dobre. Zachwyca też sam fakt umieszczenia akcji w Pradze – mieście niewątpliwie bliższym (geograficzne i kulturowo) aniżeli standardowo obsadzane w roli miejsca akcji wielkie metropolie, najczęściej amerykańskie.

„Królową śmierci” – bo taki podtytuł nosi ten tom – polecam z pewnością miłośnikom fantastyki, ale myślę, że nowatorskość powieści przysporzy jej fanów i spoza tej grupy czytelniczej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s