przekartkowane

U źródeł s-f

In Uncategorized on 9 stycznia 2012 at 11:49

Literatura science-fiction już od dość długiego czasu zdaje się być w odwrocie. Już w zasadzie od czasów nieodżałowanego Lema nie mamy autora, o którym można by powiedzieć z czystym sumieniem – to jest autor piszący fantastykę naukową. Gdzieniegdzie pojawiają się przebłyski, jak chociażby pozycje Andrzeja Ziemiańskiego, jednak są to akurat te jaskółki, które wiosny nie czynią… A tak to tylko trolle, elfy, wampiry, magia i czary. A gdzie ta fantastyka, co do której mamy tak wielkie prawo, jak i tradycje?

zoroaster1Pojawił się jednak tytuł, który przywraca nadzieję. „Zoroaster” Rafała Dębskiego to powieść z gatunku czystej jak łza, przejrzystej, niczym nie skażonej S-F. Perełka. Akcja dzieje się nigdzie indziej, jak na obcej planecie, nowoczesna technika przeplata się z istotami pozaziemskimi, a każdy z bohaterów jest oczywiście naukowcem. Dla fana „jedynego prawdziwego nurtu fantastyki” – uczta.

Ale zaraz. Obca planeta? Grupa naukowców? Życie pozaziemskie? Czy to z czymś się nie kojarzy? Ależ oczywiście, że się kojarzy i zapewne kojarzyć się ma. Mamy tutaj garściami czerpane motywy z Lema („Eden”, „Solaris”, „Opowieści o Pilocie Pirxie”…), jest motyw zbrodni w zamkniętej grupie osób (Agatha Christie), główny bohater zdaje się być „jednym przeciwko wszystkim” (pamiętacie film „Outland” Petera Hyamsa?). Wprawny czytelnik znajdzie nawet mrugnięcie okiem w stylu Ojca Chrzestnego… Czyżby zatem Rafał Dębski okazał się plagiatorem, albo w najlepszym wypadku – jedynie skompilował funkcjonujące w kulturze popularnej motywy? Nic z tych rzeczy. Powieść jest świeża, akcja nieprzewidywalna, wydarzenia toczą się wartko, a postaci są zarysowane wyraźnie, choć nie ma tu wyraźnego podziału na dobrych i złych. Jednym słowem – świetny kryminał, genialna konwencja hard S-F oraz gratka dla poszukiwaczy nawiązań i sprytnych odwołań do innych dzieł. Nie brak tu także – charakterystycznych właśnie dla fantastyki naukowej – rozważań filozoficznych o istocie ludzkiego życia, celu naszego istnienia czy granicach nauki.

Pozostaje mieć nadzieję, że „Zoroaster” nie pozostanie jedynym tego typu wydawnictwem. Współcześnie brakuje nam autorów na tyle zdeterminowanych, aby wierność gatunkową przedłożyć nad rozpaczliwe poszukiwanie klucza do duszy masowego odbiorcy. W „Zoroastrze” Dębski pokazał prawdziwą astro-klasę – a to zobowiązuje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s