przekartkowane

Filozofia po francusku

In Uncategorized on 9 stycznia 2012 at 20:41

Lektura drugiego albumu Chabouté’a – po „Samotniku” – poprzedzona było dużą nadzieją, a zakończyła się… absolutną satysfakcją. Rzadko to się zdarza, że duże nadzieje nie kończą się rozczarowaniem, dlatego też przygodę z „Czyścem” uważam za absolutnie udaną.

https://i2.wp.com/www.poczytaj.pl/okl/166000/166492.jpgJuż sam opis komiksu budzi zainteresowanie – młody, prosperujący grafik nagle doznaje szoku. Traci dom, pieniądze, brak mu perspektyw. Temat z jednej strony wyświechtany, jednak Chabouté-filozof daje temu wątkowi zupełnie nowy wymiar. Problemy bohatera to pretekst do rozliczenia się z machiną biurokratyczną, nierównością społeczną, religią (w bardzo ciekawy sposób) oraz tematyką winy i kary. Teoretycznie zapowiada to ogromny „ciężar gatunkowy” tego tytułu – na szczęście jest inaczej. Treść solidna – forma zaś w pełni „user-friendly”.

Czytając „Samotnika” ostatecznie utwierdziłem się w przekonaniu, że surowa forma, oszczędne dialogi, czarno-biały rysunek są odpowiednim rozwiązaniem. W „Czyśćcu” jest inaczej. Mamy kolory (utrzymane jedna w jednolitej, brązowej tonacji), mamy dialogi, jest ekspresja. Okazuje się jednak, że i tutaj Chabouté wychodzi obronną ręką.

Tom jest zatem kolejnym bardzo dobrym komiksem, gdzie warstwa fabularna i filozoficzna jest uzupełniana – i to skutecznie – przez rysunek, a nie odwrotnie. Pozycja obowiązkowa.

Reklamy
  1. […] fascynacji dwoma innymi komiksami Chabouté’a: „Samotnikiem” i „Czyśćcem” przeczytałem trzecie – i ostatnie już wydane w Polsce – jego dzieło: […]

  2. […] Filozofia po francusku Lektura drugiego albumu Chabouté’a – po Samotniku – poprzedzona było dużą nadzieją, a zakończyła się… absolutną satysfakcją. Rzadko to się zdarza, że duże nadzieje nie kończą się rozczarowaniem, dlatego też przygodę z Czyśćcem uważam za absolutnie udaną. Już sam opis komiksu budzi zainteresowanie – młody, prosperujący grafik nagle doznaje szoku. Traci dom, pieniądze, brak mu perspektyw. Temat z jednej strony wyświechtany, jednak Chabouté-filozof daje temu wątkowi zupełnie nowy wymiar. Problemy bohatera to pretekst do rozliczenia się z machiną biurokratyczną, nierównością, społeczną, religią (w bardzo ciekawy sposób) oraz tematyką winy i kary. Teoretycznie zapowiada to ogromny „ciężar gatunkowy” tego tytułu – na szczęście jest inaczej. Treść solidna – forma zaś w pełni „user-friendly”. Czytając Samotnika ostatecznie utwierdziłem się w przekonaniu, że surowa forma, oszczędne dialogi, czarno-biały rysunek są odpowiednim rozwiązaniem. W Czyśćcu jest inaczej. Mamy kolory (utrzymane jedna w jednolitej, brązowej tonacji), mamy dialogi, jest ekspresja. Okazuje się jednak, że i tutaj Chabouté wychodzi obronną ręką. Tom jest zatem kolejnym bardzo dobrym komiksem, gdzie warstwa fabularna i filozoficzna jest uzupełniana – i to skutecznie – przez rysunek, a nie odwrotnie. Pozycja obowiązkowa. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s