przekartkowane

O wyższości…

In Uncategorized on 6 stycznia 2012 at 21:18

Tekst poniższy ma już kilka lat, jednak publikuję go tutaj, bo dość trafnie oddaje moje myślenie o literaturze fantastycznej. Oczywiście nie jest to argumentacja, której trzymam się sztywno i bez żadnych wyjątków. Lepiej traktować to co poniższe jako rodzaj prowokacji, jednak nie do końca wydumanej.

Dlaczego niektórzy twierdzą, że nie lubią fantastyki, bo jej „nie rozumieją”? Dlaczego wizja nierzeczywistego świata jest nierealna do tego stopnia, że wręcz uniemożliwia komuś traktowanie tej części literatury poważnie? Czy problem tkwi w odizolowaniu fantastyki od rzeczywistości nam znanej? Czy może w umyśle czytelnika?

Odrzucę na moment poprawność polityczną – jest ona zresztą zdecydowanie przereklamowana. Zapytam wprost: czyżby ludzie stroniący od fantastyki byli zbyt opatuleni w wygodne schematy, które są im wpajane? Czy może są wręcz zbyt ograniczeni w swoim pojmowaniu; tak bardzo, że obecność magii, ultranowoczesnych technologii, nieznanych nam relacji społecznych sprawia, że nie dostrzegają głębszych wartości?

Tak. Zapewne tak jest. Nie będę bawił się w psychoanalityka i nie będę roztrząsał dlaczego. Napiszę tylko, co sprawia, że fantastyka jest ponad literaturą… no właśnie, jaką? „Zwykłą”?

Sam fakt czytania, sięgania po czyjeś zapiski i poznawania historii nam obcych, jest formą rozrywki. Formą o tyle szczególną, że anagażuje odbiorcę intelektualnie bardziej niż cokolwiek innego. Dlatego też zazwyczaj stawiamy pisarzom wyższą poprzeczkę niż muzykom, reżyserom, aktorom. Bo jeżeli mamy spędzić kilka godzin albo i dni nad jakąś historią, to niech ona będzie wyjątkowa. Niezwykła…

I tutaj dochodzę do sedna. Nie widzę sensu czytania historii „możliwych”, „prawdopodobnych”, albo – o zgrozo – „prawdziwych”. Od poznawania tego typu relacji są gazety, dzienniki telewizyjne, rozmowy ze znajomymi. Zresztą takie poznawanie jest czynnością czysto pragmatyczną; ona służy zawsze „czemuś”, co jest dalekie od rozrywki. „Fikcja prawdopodobna” nie jest warta zainteresowania również z tego względu, że to tak naprawdę ani fikcja, ani prawda. To taka literacka świnka morska.

A fantastyka? Daje czytelnikowi to, czego nie da żaden inny gatunek. Pokaże mu co by było, gdyby magia spotykała nas na każdym kroku, gdyby ludzie i roboty byli sobie równoważni, albo gdyby udało się zachwiać u podstaw isniejące normy społeczne. Zagłębiając się w fantastykę odkrywamy to, czego nigdy nie doświadczymy. Czytając „zwykłą” literaturę tracimy czas na poznawanie tych samych historii, tych samych schematów i zachowań. Po co?

Fantastyka ma jeszcze jedną przewagę nad resztą sztuki. Wznosząc się na swoisty metapoziom realiów, pozwala na nie spojrzeć z perspektywy nigdzie indziej nieosiągalnej. Sprawia, że poznajemy ludzkie (i nie tylko) możliwości, ograniczenia, postępowania, których nigdy nie będziemy mieli okazji doświadczyć. Ale to już kwestia na osobny wpis. Albo i książkę. Fantastyczną oczywiście.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s